Poznaj markę

Świece i dyfuzory Baobab - dyskretny zapach luksusu


Znacie już kultowe świece zapachowe belgijskiej marki Baobab? Jeśli nie, to nic straconego! Teraz jest najlepszy moment na wyprawę w świat ekskluzywnych świec w szkle sygnowanym sylwetką afrykańskiego olbrzyma. Przekonacie się, że tak jak potężne drzewo przyćmiewa sąsiadów z sawanny, Baobaby pozostawiają w cieniu popularne zapachy do domu.

Rzemiosło najwyższej próby

Wyróżniają się nie tylko wonią, ale także wyglądem i wykończeniem. Wytwarzane tradycyjnymi metodami rękodzielniczymi, pozostają wyrafinowanie proste w formie. Każda świeca Baobab dekorowana jest z przysłowiową "rzemieślniczą" precyzją. Motywy dekoracyjne powstają poprzez zatopienie kolorowych "nici" lub "kropel" płynnego szkła w jednobarwnej masie szklanej, nałożenie motywów graficznych na gotowy pojemnik z wykorzystaniem technologii sitodruku albo naniesienie ornamentu klasycznymi technikami zdobniczymi rżnięcia czy grawerowania. Od czasu do czasu Baobab wypuszcza limitowaną edycję świec w pojemnikach metalowych „ubranych” w wysokogatunkową włoską skórę. A jako uzupełnienie działalności stricte komercyjnej, rokrocznie podejmuje działania pro bono, których owocem jest kolekcja świec najbardziej unikatowych. Tak powstają ściśle limitowane serie niepowtarzalnych owijek z rafii. Autorkami tchnących etniczną estetyką plecionek uzupełnionych ręcznym haftem są przedstawicielki rdzennej społeczności Madagaskaru, ludu Mikea. Znaczną część dochodu ze sprzedaży tych świec Baobab przeznacza na wsparcie plemiennych artystek i ich rodzin żyjących w skrajnej nędzy. W sezonie jesień/zima 2021/22 profity dla mieszkańców Madagaskaru wygeneruje świąteczna kolekcja świec o malowniczej nazwie Hazo Noely czyli „świąteczne drzewko” w języku malagaskim.

Detal wieńczy dzieło

Od knota po kokardkę zaplecioną na firmowej wstążce - wszystkie, bez wyjątku, Baobaby to majstersztyki wypracowane w stu procentach ludzką ręką. Wosk mineralny z "najwyższej półki" (taki, jakim zabezpiecza się owoce na czas transportu) pochodzi z Niemiec. W Niemczech skręcane są również knoty z egipskiej bawełny (najcenniejszej bo posiadającej najdłuższe włókna). Szklane pojemniki powstają w Polsce, wydmuchiwane i zdobione przez rodzimych rzemieślników. Aromaty ekstrahowane są w legendarnym Grasse, stolicy światowego perfumiarstwa. To z nich wytrawne "nosy" atelier Baobab, już w Brukseli, komponują zapachy wedle wytycznych dyrektor kreatywnej - Corinne Bensahel. Unikatowość i trwałość tych kompozycji sprawiają, że pośród niezliczonych, podobnych produktów świece te stanowią klasę samą w sobie.

Pierwszy między równymi

Firma Baobab rozpoczęła działalność w 2002 roku i już po kilku latach świece z charakterystycznym logo stały się symbolem harmonijnego mariażu piękna dekoracyjnego obiektu z doskonałością produktu czyli woskowej świecy. Jej magiczną aurę tworzą wyrazisty zapach w połączeniu z jakością płomienia - równego, nie kopcącego, rozbłyskującego żywymi refleksami na powierzchni szlachetnego szkła. Nic dziwnego, że Baobaby zyskały opinię pachnideł, które uwodzą ciało i ducha. Są wyjątkowe, gdyż w przeciwieństwie do wielu świec zapachowych dostępnych na rynku dóbr luksusowych, nie zostały pomyślane jako rozwinięcie linii ubrań i akcesoriów (jak świece Gucci albo Loewe) czy ekskluzywnych perfum (jak świece Jo Malone i Diptyque), lecz pozostają ekskluzywną kreacją marki produkującej wyłącznie zapachy do wnętrz. Na tym polu Baobab jest prekursorem - jako pierwszy producent luksusowych świec zapachowych wprowadził do sprzedaży wersję w rozmiarze XL (35 cm wysokości, ponad 8 kg wagi i czas palenia sięgający niemal tysiąca godzin!). Wytworzenie świecy tych rozmiarów zajmuje kilka dni, ponieważ wosk wlewany jest warstwowo, a warstw może być nawet sześć. Inwestując w świecę XL, zyskujemy towarzystwo na wiele miesięcy. A po wypaleniu się 35–centymetrowego olbrzyma pozostanie nam wyjątkowej urody minimalistyczny wazon (chyba, że nadamy szklanemu opakowaniu inne przeznaczenie). Podczas gdy mniejsze świece pozostawią po sobie urodziwe, cylindryczne pojemniki.

Perfumy dla domu

Obok swojego sztandarowego giganta, Baobab oferuje cztery mniejsze rozmiary świec zapachowych: Mini Max 8 cm, Max 10 cm, Max 16cm i Max 24. Im świeca większa tym okazalsza, ponieważ wraz z rozmiarem proporcjonalnie rośnie liczba knotów. Maxi Max ma ich aż siedem (!), stąd podczas palenia nie tylko pachnie bosko, ale i wygląda nieziemsko - hipnotyzuje widza tańcem pełgających płomieni powielonych w szkle. Ofertę świec uzupełniają cztery wielkości dyfuzorów z patyczkami roztaczającymi zapach równie sugestywny bez konieczności zapalania. Najmniejszy ma pojemność 250 ml i jest dostępny wyłącznie w zestawie ze świecą Mini Max. Trzy pozostałe dyfuzory występują solo i mieszczą odpowiednio: 500 ml, 2l i największy - aż 5 litrów pachnącego eliksiru! W wersji ekskluzywnej flakony z dmuchanego szkła posiadają ręcznej roboty ceramiczne nakrętki pochodzące z portugalskich pracowni. Do rodziny świec zapachowych oraz dyfuzorów Baobab dołączyły właśnie pełne wdzięku świeczniki sprzedawane w komplecie z zestawem smukłych, niekapiących świec. Te ostatnie, dla odmiany, nie pachną. Ale swoją finezyjną formą i kolorystyką nadadzą uroczysty charakter każdej, nawet najprostszej, dekoracji.

Baobab to ja!

Odpowiada za koncepcję kolekcji, jej stronę wizualną i "węchową", a także wizję kampanii reklamowej i strategii marketingowej. Ona stoi za filozofią i estetyką marki: Corinne Bensahel - spiritus movens Baobaba. Wyrazista osobowość kreatorki perfum dla domu - pasjonatki podróży, chłonącej świat wszystkimi zmysłami, by potem przełożyć genius loci na język zapachu - przenika każdy aspekt działalności i odciska swój ślad na wszystkich produktach marki. Zapachy zawsze były dla mnie niezmiernie ważne. Od kiedy pamiętam, fascynowałam się perfumami. Pewnego razu, gdy miałam zaledwie trzy lata, zagubiłam się w butiku, do którego udałam się wraz z matką. Wtulona w futro, jakie miała na sobie jedna z klientek, podreptałam za nią oczarowana zapachem. - wspomina. Inspirują mnie miejsca i ludzie. - wyznaje w innym miejscu. Równocześnie cały czas czerpię z poprzednich doświadczeń zawodowych w obszarze bankowości inwestycyjnej, projektowania biżuterii i aranżacji wnętrz. Z tych samych "narzędzi" korzystam, kreując zapachy. - dodaje. Poza podróżami bezustannie poszukuje inspiracji w muzeach, modzie, literaturze. Szalenie stylowa, z podziwu godnym smakiem tworzy garderobiane kolaże z zestawień BCBG i boho. Niezwykle twórcza na wielu polach, współpracuje ze znakomitymi artystami. Wśród nich jest amerykański fotograf Peter Lippman - autor, między innymi, wizjonerskich fotografii towarzyszących w tym sezonie limitowanym kolekcjom Baobaba. Natchnienie można znaleźć wszędzie. - przekonuje Bensahel. Ulica jest pełna inspiracji. Wystarczy usiąść w kawiarnianym ogródku i po prostu przyglądać się przechodniom. Przypominam sobie scenę z American Beauty z unoszącą się na wietrze plastikową torbą na zakupy. Wyglądała niesamowicie, niczym duch. Piękno jest wszędzie. Ma moc uzdrawiania, ponieważ leczy duszę. - podkreśla.

Kompozytorka zapachów

Corinne wywodzi się z rodziny intelektualistów. Matka - pasjonatka sztuk plastycznych, zaszczepiła w córce miłość do sztuki. Bensahel mówi, że muzea są, obok czekolady, jedynym jej uzależnieniem. Ma szczęście, że pracuje w Belgii, gdzie zarówno jednego, jak i drugiego dobra jest pod dostatkiem. I to w najlepszym gatunku. Kulturowe konteksty i erudycyjne wątki, sugerowane przez nazwy świec, są swoistym hołdem, jaki ich twórczyni składa rodzicom i tradycji, która ją ukształtowała. W minionych, limitowanych kolekcjach pojawiły się świece inspirowane postaciami literackimi takimi jak Swann, bohater Prousta czy Gatsby z powieści Fitzgeralda (kolekcja High Society). Wykreowała również (to ukłon w stronę lżejszej muzy) kolekcję "Disco", nasyconą nastrojem "Gorączki sobotniej nocy". W ramach kampanii reklamowej tamtej kolekcji Lippman nakręcił niezapomniany, magnetyczny videoklip. A Bensahel nie byłaby sobą, gdyby nie dbała konsekwentnie o tę dodaną, niematerialną wartość Baobabów. W połączeniu z najwyższą jakością to ona sprawia, że świece oraz dyfuzory z rozpoznawalnym logo trafiają w najbardziej wyrafinowane gusta. Co jest dla niej nagrodą? Kiedy klienci kochają i kupują zapachy, które wykreuję. Twórczość postrzegam bowiem jako sposób na odsłonięcie duszy. Odbieram to więc tak, jakby nabywając świece dawali wyraz temu, że dostrzegają i doceniają, kim w istocie jestem. - mówi dyrektor artystyczna.

Jedna to za mało!

Zanim zapali się świecę zapachową, dobrze jest otworzyć na pięć minut okno i przewietrzyć pomieszczenie. - instruuje Corinne. Dzięki temu zapach szybciej i skuteczniej wypełni przestrzeń. Zawsze zachęcam do podejmowania prób równoczesnego palenia dwóch świec o harmonizujących zapachach - w ten sposób dom zyskuje jedyny i niepowtarzalny "kod zapachowy". Ja eksperymentuję nie tylko ze świecami, również z własnymi perfumami. Skomponowano je dla mnie na wyłączność jako "osobistą" wersję zapachu Perseus (ambra, cedr i fiołek) z limitowanej kolekcji Baobaba o nazwie Coral. Łączę je na swojej skórze z kompozycjami Jo Malone albo zapachem Chergui autorstwa Serge Lutensa, którym obdarował mnie mąż - objaśnia kreatorka woni. Chergui opisywany jest jako zapach inspirowany pejzażami Maroka, kolaż woni kwiatów i żywicy. Intensywna, szlachetna i ciepła kompozycja. Mozaika aromatu ambry i miodu zestawionych z tytoniem i kadzidłem na tle nut skórzanych. Uwielbiam tę mieszankę dwóch zapachowych światów, ponieważ sprawia, że czuję się sexy. - deklaruje Bensahel. Dodaje mi pewności siebie. Kocham perfumy z nutami drzewnymi i kadzidlanymi, ciepłe, w pewnym sensie "rytualne". Tajemnica, którą emanują tworzy aurę "seksowności" w tym znaczeniu, w jakim ja ją pojmuję.

Cztery pory roku

Każda kolejna kolekcja Baobaba jest nową opowieścią. O podróżach, lekturach, spotkaniach zaszyfrowanych w języku woni. Oferta została podzielona na kolekcje stałe (m.in. All Seasons, My First Baobab Cities, Les Exclusives, Les Prestigieuses, Stones, Women & Gentlemen) i ograniczone czasowo kolekcje limitowane. Te ostatnie pojawiają się i znikają sezonowo, w rytm kolekcji mody: wiosna/lato oraz jesień/zima. Są gratką dla kolekcjonerów, gdyż ze świec o najmniejszej pojemnościach można szybko zbudować zestaw zapachów do domu na tej samej zasadzie, na jakiej pasjonatki i pasjonaci perfum tworzą zbiory flakoników z ekskluzywną zawartością. Szczególne znaczenie ma dla mnie kolekcja jesienno-zimowa. - mówi Bensahel. Przede wszystkim dlatego, że okres przedświąteczny i świąteczny jest czasem, gdy częściej otaczamy się blaskiem świec. Skłania nas do tego aura i wyjątkowy moment w roku - tradycyjnie pali się przecież świece z okazji Świąt. Już sama perspektywa spędzenia zimy "pod Baobabem" powoduje, że mroźne poranki, popołudniowe zawieje i wieczorne zamiecie, a także niekończące się noce nie wydają się odpychające. Pozostaną przecież... na zewnątrz, z dala od naszego schronienia z domowego zapachu.

Jak pachnie renesans?

Rodrigo, Lucrezia i Cesar to trzy filary kolekcji Borgia, jednej z limitowanych propozycji Baobaba na sezon jesień/zima 2021/22. Za sprawą tej minikolekcji Corinne Bensahel zapragnęła oddać wyjątkowość trzech osobowości kojarzonych z włoskim renesansem. Rodrigo Borgia zapisał się w historii jako papież Aleksander VI. Jednak więcej miejsca w zbiorowej świadomości zajęły jego dzieci: Lucrezia, która zasłynęła za sprawą niespotykanej erudycji i nieporównanej urody oraz Cesar - uwieczniony pod postacią "Księcia" w wiekopomnym dziele Machiavellego. Świeca "Cesar" i towarzyszący jej dyfuzor zostały wydmuchane z szarego, dymionego szkła. Świecę zdobi ornament nawiązujący do motywów znanych z renesansowych fresków czy haftów. Zapach zaś łączy w sobie nuty kadzidła, cedru oraz ambry i ma za zadanie, w intencji twórców kompozycji, przenieść nas w tajemniczy, wciągający świat charyzmatycznego człowieka.

O czym jeszcze opowiada zapach?

Punktem wyjścia olfaktorycznej koncepcji mogą być postaci historyczne, jak w powyższym przypadku, lub bohaterowie literaccy. Ale bywa, że kreatorka Baobaba dedykuje zapach komuś znaczącemu... wyłącznie dla niej. W subtelnie pachnącej magnolią, różą i piżmem świecy "Women", a także, tworzącej z nią parę, zdecydowanie męskiej kompozycji "Men" Bensahel zawarła bardzo osobistą opowieść. Kilka miesięcy po tym jak objęłam funkcje dyrektor kreatywnej i szefowej marketingu Baobaba, do mojego gabinetu weszła promienna młoda kobieta, niosąc jedną z naszych niewielkich świec przewiązaną różową wstążką. Wyjaśniła, że reprezentuje fundację BIG (Breast Cancer International Group), która sponsoruje badania nad rakiem piersi i chciałaby zaprosić mnie do współpracy. W tamtym momencie byłam bardzo zajęta, przy tym wstążka była, jak na mój gust, zbyt różowa... Odpowiedziałam, że później powrócę do tematu. W mojej głowie zaczął jednak od razu kiełkować pomysł na stworzenie świecy. Symbol kobiecości wyewoluował w geometryczny, graficzny motyw, który mógłby się znaleźć na eleganckiej apaszce, a róż zaistniał w subtelnym odcieniu, jaki zwykła nosić moja matka. Ona również zmarła na raka piersi. Dlatego ta świeca jest dla mnie szczególna. Zapach przywołuje jej aurę. W towarzystwie "Women" czuję się tak, jakbym znowu siedziała wraz z nią na sofie pochłonięta rozmową."- objaśnia Corinne. W lutym 2018 roku Baobab oficjalnie wprowadził na rynek linię świec zapachowych "Woman" deklarując, iż część dochodu ze sprzedaży będzie wspierała organizację BIG. Wszystko, co chciałam przekazać, zamknęłam w tym obiekcie i jego pudrowo-różanym, zapachu. Liczę, że odbiorcy zechcą wesprzeć tę inicjatywę poprzez zakup świecy tak, jak ja kiedyś zdecydowałam się poprzeć pomysł Mathilde, reprezentującej BIG. Jesienią 2018 roku do "Women" dołączyły świece "Men", stworzone z myślą o mężczyznach wspierających swoje ukochane partnerki. Sprzedaż "męskich" świec również generuje fundusze dla Fundacji.

Zapach, którego nie zapomnisz

Długo będą go pamiętali także twoi goście. Skojarzą go, może na zawsze, z twoim domem i z tobą. Obok mojego laptopa stoi miniświeca Cesar, niezapalona. Mimo to wyraźnie zaznacza swoją obecność zapachem. Co kilka zdań unoszę ją i wącham. Ileż obrazów ewokuje! Kompozycja została zdominowana przez kadzidło. Ale jakie! Widzę wspaniałe wnętrza zabytkowych kościołów. Po chwili, momentalnie, przenoszę się w wyobraźni do... Marrakeszu, gdzie przed laty, na słynnym placu Jemaa el-Fnaa weszłam w posiadanie garści kadzidlanych kryształków. Pachniały nieporównanie jeszcze wiele miesięcy później. To był dokładnie ten zapach. Wysublimowany, charakterystyczny, świątynny. Nie do wiary, jak Baobab potrafi być sugestywny! Kupując sobie w prezencie flakonik ulubionego pachnidła, nie zapomnij o perfumach dla swojego domu. Odwdzięczy ci się aurą luksusu i odświętną atmosferą. A ty, być może, za potarciem zapałki, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki poszybujesz w czasie i przestrzeni niesiona/-y zapachem. Zapalenie świecy to pierwsza rzecz, którą robię zaraz po wejściu do mieszkania. - wyznaje Bensahel. Atmosfera od razu się ociepla. A ja czuję się tak, jakby dom był bliską mi osobą, która właśnie założyła coś wyjątkowego przed kolacją we dwoje. Pośród bogactwa odcieni i niuansów, jakimi wabi Baobab, każdy może poszukać kompozycji nut zapachowych, w których zakocha się od pierwszego "zwąchania". Tak jak ja zadurzyłam się w kadzidlanej świecy "Cesar", chociaż wiem, że trójca "Borgiów" ustąpi miejsca nowym kolekcjom wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca. Rozkoszując się tajemniczym i głębokim aromatem, chwytam więc chwilę w oczekiwaniu na następne kreacje Corinne. Pośród nich z pewnością zwącham inną woń, stworzoną jakby specjalnie dla mnie! A Cesar? Stanie się wyrazistym, olfaktorycznym wspomnieniem wraz z ostatnim gasnącym płomieniem. Zapach, którego nie zapomnę.
Autorka: Arletta Liro
Pokaż więcej wpisów z Listopad 2021

Dbamy o Twoją prywatność

Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zamknij
pixelpixelpixelpixel